Z kiełbasianej szafy: Wędlinki? Tak!

Z kiełbasianej szafy: Wędlinki? Tak! Jakiż to ciekawy asortyment oferują nam panie w sklepach mięsnych, tudzież innych salonach mięsnej rozrywki. Przesyt wędliniarski bije nas po oczach, wszelką maścią nasyceń barw, odcieni mięsiw i różnorodnością cenową. Gdzie jest tak naprawdę różnica smaku – w smaku? Jeśli takowa w dzisiejszej wędlince jest. A jak można sprawdzić skład zakupionej wędlinki? A woda?



Ja wiem, że waga człowieka składa się z około 60% z wody. Dlaczego do cholery moje mięsko ma być w tym podobne? Ja się z tym stanowczo nie zgadzam, woda w mięsie była i będzie, ale chciałbym po prostu wiedzieć, czy w wędlinie jest więcej mięsa czy więcej wody. Otóż te pytania pozostawmy na razie w pustej próżni… Nurtuje mnie to solidnie, ale miało być o zakupach, a nie rozprawach z natury X-files.

Sama ‘szafka biesiady’ stanowi dla mnie relikt kultu w każdym sklepie gdzie takowa jest dostępna. Nawet gdy w mojej domowej lodówce leży już ‘pare deko’ czekające na konsumpcję, muszę przejść koło mięsiwa i choć nacieszyć wzrok, ile by w nim wody nie było. Najbardziej irytującą rzeczą dla studenta jest starszy pan, właściciel psa, któremu wybiera takie kąski, że przy mojej lasce zwyczajnej, aż podłoga ślizga się ze śliny, a on po prostu z przekąsem macha ręką, ”aa niech se poje – psina”. Przypominają mi się moi sąsiedzi z młodzieńczych lat, których oczkiem w głowie był mały kundelek. Ha. Mały. Utuczony jak prosie, gdzie nie było wiadome czy to bok, czy przód. No ale zmarł szczęśliwie. Ponoć. Tak mówią właściciele.

O czym to ja. A już wiem. Otóż z wędlinką można naprawdę odpłynąć, bo jakich to nazw sprzedawcy nie wymyślą. Ostatnio moim rarytasem jest ‘Polędwica Gejowego’. Oczywiście sama nazwa wiąże się z gajowym czy innym leśnikiem, ale z lubością przekręcam nazwę i czekam na reakcje pań w białych fartuchach z rękawiczkami foliowymi na rękach. Ostatnio pytając ‘Co pani dziś poleca’ otrzymałem odpowiedź ‘o Ta! Zaręczam, że przyjdzie pan jeszcze. Mamy ją od tygodnia i bardzo smaczna’ klientka obok mnie z zachwytem wykrzyczała ‘To dla mnie również, jak taka dobra’. Odpowiedziałem zgrywuśnie jak to w zwyczaju ‘e. Już tydzień leży to faktycznie… ja dziękuje’… ‘Nie. Nie od tygodnia ją przywożą’. Rzeczywiście, bardzo smaczna. Była. Idę znów do mojej kochanej, szczerej pani, która gdy powiem ‘Kiełbaskę - na ognisko’ nie uraczy mnie laseczką z białymi naleciałościami – skojarzenia pozostawić na późniejsze figlarne moje myśli – a zapoda produkt dobrej maści.

Polecam każdemu mieć swoją panią od wędlinek. Wiem już co kupię – szynkę z wkładką z liściem, bo choć to nie jamajka, ale nasza piękna ojczyzna wieczorem odpłynie z morzem wędliniarskiej wody w dalekie krainy…
03.12.2008
dodał: sierpowy
Odsłon: 927

KOMENTARZE

188.141.46.17 | 1157 dni temu
Albo porzygać - bo tylko ta myśl mi przychodzi do głowy odnośnie parówek.
214.55.0.138 | 1158 dni temu
o to aby sie dobrze najesc
217.100.191.120 | 1158 dni temu
Spoko, tylko nie mogę złapać myśli przewodniej? O co chodzi?;]
Palikot będzie premierem w 2019 roku?