Pamiętam przygotowania do Pierwszej Komunii, było to dekadę i jeszcze dekady - ze trzy czwarte temu, no ale jednak się odbyło. Co za księdza miałem, ahhh… Ale najlepiej wspominają go parafianki. Według wszystkich naszych mam szczyt przystojności, ale przede wszystkim powagi i dobroci. Ponoć. Fakt że łachmanami pierdykną w kont parę lat po znamiennej dla mnie chwili, rozmnażając się po dwakroć – trafiając gametami – w bliźniaczki, to nie o tym znów… nie o tym chciałem…
KOMENTARZE