Degeneracja młodego pokolenia ?

Degeneracja młodego pokolenia ? Jakby ktoś nie wierzył to Polarny był kiedyś młody, do góry sikał, na chleb mówił beb, a na księdza Zorro. Polarny kradł gruszki od sąsiadów, łamał czereśnie by mieć owoce na wynos, podpalił śmietnik, a nawet cegłówką rozwalił łeb koledze. W podstawówce polarni rodzice byli częstymi bywalcami gabinetu dyrektora.



Koledzy Polarnego nie byli lepsi. Jeden obciął po cichu koleżance warkocz żyletką na przyrodzie, inny podłożył fizyczce pod krzesło korki, a jeszcze inny wjechał junakiem do szkolnej szatni. W klasie mieliśmy jednego złodzieja, który miał nad sobą kuratora.

W szkole były bójki, były kradzieże, były wymuszenia, ale to wszystko nie przybierało form, jakie dziś zauważa się w szkołach.

Mimo tych wszystkich mankamentów natury wychowawczej w szkołach było normalnie, a uczniowie nie bali się budząc rano, że muszą iść znowu do szkoły.

W szkole widać było wyraźny podział na tych z marginesu i resztę uczniowskiego świata. Nikt z poza marginesu nie wdawał się specjalnie w bójki, nie uczestniczył w kradzieżach, wymuszeniach czy pobiciach. Nie było też przyzwolenia na działania marginesu. Społeczność szkolna alienowała tych złych i przez cały okres szkoły żyli oni ze stygmatem swoich czynów. Często w czasie różnego rodzaju przestępczych incydentów całe klasy stawały za poszkodowanym.

To było kiedyś. A dziś ?

A dziś w szkołach grasują „gangi”, wymuszenia i pobicia zaczynają być standardem dnia codziennego, a młodociani dealerzy narkotyków są plagą wielu szkół w Polsce. Ustawki (kiedyś nie istniejące), nagrywanie przemocy na telefony, zamieszczanie zdjęć z dziewczęcych toalet w Internecie, czy też sfingowanych  gwałtów są coraz częstszym zjawiskiem. Narkotyki, chwalenie się własną głupotą, eskalacja siły są dziś powszechnymi elementami życia społecznego szkół. Pobicia i zastraszanie nauczycieli, tak często dziś spotykane, kiedyś nie miały miejsca. Nauczyciel kiedyś był autorytetem, a dziś bardzo często jest wrogiem instytucjonalnym reprezentującym znienawidzony system.

Tak wiele osób broni dzisiejszą młodzież, że nie jest ona gorsza niż ta naście czy dziesiąt lat temu. Gówno prawda!!! Jest gorsza, na pewno nie wszyscy, ale coraz większa jej część, co widać na każdym kroku. Widać to po aktach wandalizmu, po uchlanych małolatach na trawnikach, po dziewięciolatkach jarających szlugi za szkołą.

Tak jak widać postępującą degenerację społeczeństwa na świecie i w Polsce, tak samo widać ją wśród młodzieży. Przestępstwa i wykroczenia, które kiedyś były domeną tylko tych z rodzin patologicznych i marginesu, dziś dotykają również normalne rodziny i wydawałoby się normalne dzieci. Faktem jest, że i patologia rodziny zaczęła poszerzać swój zasięg pojęciowy. Co raz częściej spotyka się rodziny, które przy powierzchownym poznaniu wydają się normalnymi, a zagłębiając się w relacje w nich panujące okazuje się, że to patologia przez duże P.

Skąd się to bierze? Polarny twierdzi, że z kryzysu instytucji rodziny i olbrzymiego kryzysu świata wartości i autorytetu (nie tylko u nas w Polsce). Dziś wartością nadrzędną dla młodzieży staje się kasa i status materialny, a nie wiedza i umiejętności. Nauczyciel dawno przestał być autorytetem, a coraz częściej przestają być nim również rodzice. Kryzys wzorców sięga do najgłębszych pokładów świadomości dzieciaków. O ile JP II dla niektórych może być wzorcem, to kto nim jest dla tych, dla których kościół jest przeżytkiem?

Politycy szmacą się publicznie, przestępcy żyją bezkarnie z profitów jakie przynosi im nierząd i narkotyki, nauczyciele boją się być konsekwentni, aby nikt nie spalił im samochodu, a rodzice w pogoni pracą i sukcesem często są nieświadomi, co się dzieje z ich dziećmi.

Dziś wzorcami stają się piosenkarki, aktorzy, których życie i postępowanie bardzo często nie są żadnym wzorcem do naśladowania, bohaterowie gier komputerowych czy mangi. Świat wzorców i autorytetów leży na dnie przykryty warstwą multimedialnego mułu.

Czasami zastanawiam się dokąd prowadzi ta droga? Według mnie do nikąd. W ślepą uliczkę z której wyjściem jest samobójstwo, łatwy zysk w narkotykach, czy zdobywanie przyjaciół przez puszczanie się na prawo i lewo.

W prasie bije się od czasu do czasu na alarm przy okazji kolejnego pobicia, kolejnego gwałtu czy samobójstwa. Mnie tylko zastanawia, gdzie podziała się instytucje szkoły i rodziny? Instytucje, które kiedyś potrafiły radzić sobie z problemami egzystencjalnymi swoich wychowanków. Czy świat już tak wybiegł na przód, że nikt nie potrafi tego opanować? Aż boję się, pomyśleć, co będzie dalej.

Wniosek: Przyszłość jest z rękach młodych, a co gdy nie mają oni przyszłości ?

08.12.2008
dodał: sierpowy
Odsłon: 1345

KOMENTARZE

216.160.51.153 | 1260 dni temu
Dobra robota, Polarny. Ciekawy styl. Zwłaszcza na początku :)
Czy na pewno o czyms nie zapomniałeś?