Łapiesz się za głowę, słysząc taką sprzeczność ? Dlaczego ? Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś ? Przeciętnie 195832 razy dziennie napotykam rzeczy, do których przyswojenia trzeba nauczyć się Orwellowskiej zasady dwójmyślenia z „Roku 1984”.
Idę sobie chodnikiem po ulicy (sprzeczność) Sprawiedliwości (sprzeczność!) patrzę w prawo, a tam poszarpany brzydki plakat, na którym piękna pani namawia mnie, żebym schudł i uprawiał fitness (tylko z gazetą „bjutiful lajf”). Patrzę w lewo, a tam Ronald McDonald woła na salony, bo tylko tam można czuć się naprawdę szczęśliwym i wcinać ile wlezie. Przede mną stoją panowie Policjanci, żeby zwiększyć moje poczucie bezpieczeństwa. W efekcie zastanawiam się czy aby nie za bardzo zwracam na siebie ich uwagę, np. niestandardowym chodem, czy niesymetrycznie ułożonymi nogawkami (przecież mogą wziąć mnie za jakiegoś terrorystę!), ale udaje mi się przemknąć. Mijam trzy budki, każdą z najlepszym turecko-polsko-chińskim kebabem, potem kaplicę gdzie rodzina opłakuje to, że ktoś dostał się do lepszego świata. Przez cały czas, słuchając radia gdzie wychwalają demokrację dwupartyjną( no skoro władza ludu to przecież lud ma prawo wybrać sobie jedną z dwóch twarzy ), proponowałbym tą ładniejszą, bo tylko tym różnią się dwie opcje.
Naliczyłem tu co najmniej 20 sprzeczności mniej lub bardziej bezpośrednio wypływających. Jest obornik o zapachu waniliowym, więc co dziwnego w liberalizmie socjalnym ? Ogólnie liberałowie w dzisiejszych czasach mają trudne zadanie. Otóż jak tu ułożyć program wyborczy tak, żeby wydawał się wolnościowy, a potem wysysał naszą forsę z kieszeni niczym nowy Zelmer 3000 brudy z dywanu. W pewnym sensie poradziło sobie z tym PO, obiecując takie abstrakcje, że prędzej zrealizowanoby plan 6- letni w pół roku, dlatego nawet przeciętny Kowalski jest na tyle myślący, że nie próbuje się buntować, bo wie przecież, że nic zrobić się nie da.
Nawet nasz poczciwy Wałęsa nie sprostał i nie dał każdemu obiecanych 100 milionów, tylko Kazik się o nie upomniał w piosence „100 000 000”(polecam), ale jak tu naszego noblistę winić: opozycja mu przeszkadza. Wiadomo, że skoro zamierzonego planu nie da się wykonać trzeba zrobić cokolwiek, dlatego wspaniałomyślny Herr Tusk postanowił postawić 1500 fotoradarów w imię naszej wolności i polityki miłości. Drogówka nas kocha i pragnie trzymać z nami kontakt, przysyłając nam jak najczęściej listy z pięknie wypisaną kwotą i pozdrowieniami. Rząd wszakże kocha wszystkich, także rolników i dlatego już niedługo zabroni im uprawiać rośliny z własnych nasion, przecież mogą być gorszej jakości niż te kupione od banku nasion (nasienia?). Ja bym poszedł dalej i zakazał rozmnażana zwierząt hodowlanych - młode trzeba będzie kupić z pobliskiej (150 km.) „rozmnażalni”, gdzie zapładniane metodą in vitro kury będą produkować jajka z prędkością 13,5 jaj/h. Nasze polskie krasule podwieszone pod sufitem do góry racicami, będą rodzić młode, które trafią na taśmę produkcyjną i po domalowaniu odpowiedniej ilości łat (o ile ta jest niewystarczająca) pięknie prezentujące się można będzie wybierać z półek, a maciory (te chrumkające ciszej niż 20db) dopuszczone do rozpłodu będą nagrywane, a nagranie dostaniemy gratis do zakupionego prosiaczka. Ach, jakież to byłoby postępowe.
I mnie ta miłość nie ominęła, kiedy to w trosce o mój cenny czas nie przeprowadzono referendum w sprawie akceptacji traktatu lizbońskiego. No, bo po co miałbym iść i zaznaczyć krzyżyk na "NIE", skoro i tak wynik będzie inny, bo w TVN chwalili. Zarażony miłością dam wam wszystkim radę kochani, w imię myśli nowego liberalnego socjalizmu oddajcie wszystko co macie, przecież jesteście zbyt głupi, żeby samemu decydować o sobie skoro daliście się nabrać na hasełka pseudo wolnościowej partii [P]ociesz [O]dbierz, niech przynajmniej ktoś będzie miał dobrze. Pozdrawiam i przepraszam za wywołanie myśli typu: „O co temu kolesiowi właściwie chodzi?”.
KOMENTARZE