Po nitce do kłębka

Po nitce do kłębka Ostatnio w naszym kraju znowu jest głośno na temat inicjatywy prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego za wprowadzeniem wolnego dnia w święto Trzech Króli. W październiku zeszłego roku inicjatywa obywatelska zebrała 1 000 000 podpisów za dniem wolnym, co przy wymaganych 100 000 jest dużym wyczynem, jednak posłowie nie poparli tej inicjatywy.



Jednak Kropiwnicki nie dał za wygraną i 6 stycznia pod Sejmem manifestował i namawiał obywateli do ponownego poparcia tej inicjatywy. W ciągu kilku miesięcy ma zamiar zebrać 700 000 podpisów, co jego zdaniem ma ostatecznie przekonać Sejm o słuszności i konieczności podarowania Polakom jeszcze jednego dnia wolnego. Ale czy to wypali?
Czy Polska gospodarka może pozwolić sobie na kolejny dzień bez pracy? Czy są jakieś sensowne przesłanki za uczynieniem Trzech Króli wolnym od pracy?

Otóż Kropiwnicki twierdzi, że jak najbardziej. Jego zdaniem dzień ten jest "ostatnią nitką łączącą nas z PRL" ponieważ to Gomułka w 1960r uczynił ten dzień, dniem pracującym. Moim skromnym zdaniem nitek takich jest więcej, ale może o tym później...
Katolikom taki nowy wolny dzień może sprawić wiele radości, ale jakoś nie słychać, chóralnego poparcia ze strony kościoła dla tej inicjatywy. Dlaczego? Dlatego, że taki nowy wolny dzień jest sprzeczny z Konkordatem, czyli umową pomiędzy RP a Kościołem katolickim. W Konkordacie wyraźnie wymienionych jest 7 dni wolnych od pracy, które są świętami kościelnymi. Dodatkowe 3 są świętami państwowymi.

Jerzy Kropiwnicki mówi, że Sejm musi rozstrzygnąć czy rację miał Józef Piłsudski wprowadzając dzień wolny, czy Władysław Gomułka, odbierając go. Tadeusz Cymański z PiS podkreśla, że Święto Trzech Króli to jest "święto, kiedy potęga, siła, mądrość i bogactwo klęka przed prawdą i miłością". - Gomułka nie wykreślił święta, tylko powiedział: a świętujcie sobie, ale po robocie.

Teraz czas na ważne pytanie: Czy w dobie kryzysu oraz faktu, iż w tym roku przybyło nam 300 000 nowych emerytów, możemy sobie na ten dzień wolny pozwolić? Czy nie powinniśmy raczej zakasać rękawy i ruszyć do pracy i budować wspólny kraj dobrobytu?
Taki Japończyk haruje po 14 godzin dziennie, ma 3 dni wolne w roku, ale swój kraj potrafił postawić na nogi. A my co? Potrafimy tylko pieprzyć, że nam źle, ciężko i że ten dodatkowy dzień wolny to super pomysł. Może zamiast biadolić i przyjmować postawę roszczeniową lepiej wziąć się do pracy?

Jerzy Kropiwnicki wspominając o nitkach łączących nas z PRL, moim skromnym zdaniem strzelił sobie małego samobója, bo takich nitek jest znacznie więcej, a ta jedna dotycząca Trzech Króli nie jest z pewnością najistotniejsza. O wiele bardziej uciążliwą nitką, jest przeklęty i utrudniający życie obowiązek meldunkowy, który nakazuje powiadomić odpowiednie władze o zmianie miejsca zamieszkania. Meldunek niewątpliwie kojarzy się z PRL, choć został nałożony na obywateli właśnie za czasów Piłsudskiego, jednak to właśnie w czasach PRL był wykorzystywany do kontroli obywateli. Kropiwnicki twierdzi, że brak wolnego święta Trzech Króli kojarzy się z PRL, w takim razie można powiedzieć, że dzień wolny będzie nitką łącząca z czasami najgorszego terroru w Polsce.
Pozostaje jeszcze kwestia nie do pominięcia, za inicjatywą udało się zdobyć 1 000 000 podpisów poparcia, jednak biorąc to na chłopski rozum, po chwili zastanowienia nie wydaje się to wielkim problemem, wszak Polak znany jest ze  swego przepracowania i umęczenia.

Tak zupełnie na koniec, ja widzę tu zupełnie inny powód tej inicjatywy. Wybory coraz bliżej i chyba nie ma nic lepszego przed wyborami, niż mieć za sobą 1 000 000 osób, które za podarowanie dnia wolnego pójdą za tobą w ogień. I tak oto po nitce do kłębka przejrzałem czyjś chytry plan...
13.01.2009
dodał: sierpowy
Odsłon: 1206

KOMENTARZE

Brak komentarzy
Parówka zabija