Żegnaj Pan, Panie Paździochu!

Żegnaj Pan, Panie Paździochu! 20 stycznia- siadam do komputera, by napisać krytyczny tekst o stosunku ministra sprawiedliwości do kolejnego samobójstwa ws. Olewnika. Odpalam komputer i pierwsza wiadomość, jaka przemyka mi przed oczyma to... dymisja Ćwiąkalskiego. Zatkało mnie. Odzwyczaiłem się już od tego, że polityk ma honor i od kurczowego trzymania się stołków. Zwłaszcza u ministra sprawiedliwości- zamiast niszczenia laptopów i podobnych zabaw człowiek po prostu bierze na siebie odpowiedzialność i odchodzi? Niesamowite.



Jednak ten pan nie jest tak do końca święty. Zbigniew Ćwiąkalski po ubiegłorocznych testach na aplikacje został przez niedoszłych aplikantów nazwany „Paździochem”. Nie tylko ze względu na wygląd. Wśród jego grzechów i grzeszków to jednak niedawna wpadka z samobójcą przepełniła czarę goryczy, a zwłaszcza jego stanowisko w tej sprawie (minister nie dostrzegł w tym fakcie nic nadzwyczajnego). Żeby była jasność- stanowisko jak najbardziej poprawne politycznie i prawnie, ale... Zdrowy rozsądek jednak podpowiada, że aż trzy samobójstwa (nie wszystkie za jego kadencji) w tej sprawie nie mogą być przypadkiem. Po dwóch lud był już „żądny krwi”, a teraz? Istnieje nawet w karnistyce pojęcie takie jak choćby „doświadczenie życiowe”. Ono wyraźnie wskazuje na to, że coś w tej sprawie śmierdzi. Taki też pogląd wyraził prezydent i trudno w tym przypadku go za tą opinię winić. Nawet jeśli to rzeczywiście były samobójstwa, to i tak pozostałych oskarżonych trzeba „sztucznie” trzymać przy życiu, żeby dociągnęli chociaż do wydania wyroku. Może się okazać, że to najważniejsza sprawa przynajmniej od przyjacielskiej rozmowy Rywina z Michnikiem. Poza tym czasem niektóre samobójstwa są inspirowane groźbami wobec osób trzecich, np. rodziny.

Pewien czołowy radziecki naukowiec przeprowadzał kiedyś badania na muchach. Wyglądały one następująco- najpierw wyrywał takiej musze skrzydełka, żeby nie mogła nigdzie odlecieć. Następnie wyrywał jedną parę odnóży i krzyczał:
-    Nu idzi!
Mucha, choć już nie tak jak dawniej, biegała po blacie próbując uciec.
Następnie wyrywał następną parę nóżek i znowu krzyczał:
-    Nu idzi!
Mucha ledwo, ledwo, ale ciągnęła jakoś swój korpus na dwóch nóżkach.
Zadowolony z dotychczasowego przebiegu eksperymentu naukowiec wyrywał więc jej dwie ostatnie nóżki, po czym krzyczał:
-    Nu idzi!
Mucha nic. Naukowiec uśmiechnął się i zapisał w swoim kajeciku wynik badań:
PO WYRWANIU WSZYSTKICH ODNÓŻY MUCHA STRACIŁA SŁUCH.

Nasz naukowiec, czyli pan Ćwiąkalski, ma- przynajmniej patrząc politycznie- martwą muchę na swoim koncie. Jest to mucha nr 3. Ma też- jak wspomniany naukowiec- źle wyciągnięte wnioski, a przynajmniej brak żywych chęci do ich wyciągnięcia. Przypomnę jeszcze- nomen omen- że JAK MUCHY padali dawniej polscy gangsterzy osadzani w aresztach, nie tylko w Polsce. Polski wymiar sprawiedliwości najwyraźniej nic się od tamtego czasu nie nauczył. Dymisja jak najbardziej słuszna.
Prezydent pożegnał ministra w starym, dobrym, „kaczyńskim” stylu, podobnym do tego w jakim jego brat „gratulował” PO zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów. Różnica klas i kultury porażająca. Ale tak to jest, jak się grało w filmach zamiast uczyć zachowania w podstawówce.
Nie martwię się o przyszłość Ćwiąkalskiego, bo wiem jak dużą wiedzę posiada i jak wiele jest w stanie przekazać jeśli chodzi o prawo. Politykiem wybitnym nie został, mam jednak nadzieję, że nie zrezygnuje z kariery naukowej. Więc... powodzenia Panie Paździochu!

24.01.2009
dodał: sierpowy
Odsłon: 1434

KOMENTARZE

216.124.190.215 | 1213 dni temu
...no ale istnieje też coś takiego jak odpowiedzialność polityczna...i moim skromnym zdaniem Paździoch zachował się honorowo odchodząc, a nie kurczowo trzymał się stołka. a do pilnowania więźniów jest służba więzienna a nie MS.pozdrawiam
216.124.190.215 | 1213 dni temu
ale jaką winę ponosi tu Paździoch? czy naprawdę do kompetencji Ministra Sprawiedliwości należy osobiste dopilnowanie, żeby oskarżony przeżył do wydania wyroku??chyba, że Ćwiąkalski miał go przykuć do kaloryfera u siebie w mieszkaniu i pilnować non stop...
Musisz być z tego dumny