Wśród moich znajomych za granicą wielka wrzawa. Podobno w Polsce jest praca. Pełno pracy! W dodatku na zachodzie kryzys w pełni. I to taki prawdziwy, a nie jak w Polsce- tylko w głowach polityków i bankierów. Zwalniają i to ostro. Na pierwszy rzut lecą zawsze przyjezdni, w tym również Polacy. Wracać?
Gdyby rzeczywiście w Polsce było tak dobrze, można by się było zastanowić. Każdy, kto poznał smak angielskiego chleba, kto miał do czynienia z prawdziwymi brytyjskimi myszami, grasującymi pod łóżkiem podczas odsypiania 16 godzin pracy i kogo choć raz podczas konwersacji poraziła „znajomość” tabliczki mnożenia, geografii lub historii u przeciętnego Anglika wie, że emigracja nie jest łatwym „kawałkiem chleba”.
Właściwie moje perypetie z szukaniem pracy nadają się już chyba nawet na książkę, więc nie dam rady ich tu opisać. Dziwnym zbiegiem okoliczności również wielu moich bliskich, przyjaciół i znajomych szuka obecnie pracy, w przeróżnych zawodach i z przeróżnym doświadczeniem i wykształceniem. Mogę tylko przekazać tym, którzy noszą się z zamiarem powrotu, że owszem- praca jest, ale nie dla takiej pracy się wraca z zagranicy. Jeśli ktoś ma ochotę robić karierę jako przedstawiciel handlowy albo ekspedientka, powinien się dobrze zastanowić. Praca jest ciężka, stresująca (nawet w tych zawodach) i starcza co najwyżej na utrzymanie siebie- o dzieciach proszę nie marzyć. Dla większości pracodawców całe doświadczenie zdobywane latami ciężkiej harówki zagranicą i okupione tysiącami wyrzeczeń znaczy tyle, co dyplom ukończenia niestacjonarnych studiów badania nawozów w Honolulu.
Ceny większości produktów wciąż są wyższe niż na zachodzie (a ja wciąż nie wiem jakim cudem), mieszkania co prawda tanieją, ale w bardzo wolnym tempie, a z kredytami zrobiła się tragedia. Większość specjalistów przepowiada spadek wartości złotego przez mniej więcej 6 następnych miesięcy, ale takich specjalistów Soros „je na śniadanie” i nie wiemy dziś zupełnie nic w sprawach przyszłości ekonomicznej Polski.
Reszta- po staremu. Do lekarza ciągle się nie można dostać, wciąż trzeba patrzeć wszystkim na rękę, żeby nas nie oszukano (od sklepów mięsnych po banki), wciąż te same drogi, jeszcze gorzej z komunikacją publiczną, ludzie nadal szarzy, smutni i znerwicowani. I wciąż nie wiemy co takiego jest w tym kraju, że się go kocha tak mocno...
Znalezienie pracy to nie wszystko- nadal kodeks pracy znaczy mniej więcej tyle co rolka papieru toaletowego, a o wypłacenie całej wypracowanej pensji trzeba na koniec walczyć jak lew.
Na dzień dzisiejszy cudów brak. Może komuś się poszczęści i znajdzie po powrocie dobrą, uczciwą i satysfakcjonującą pracę. Jednak wypada naszych rodaków uświadomić przed powrotem- do czego chcą wracać i co chcą zostawić. Choć nie znaczy to, że nie będziemy ich witać z otwartymi rękoma...
KOMENTARZE