Ile polityk ma prywatności?

Ile polityk ma prywatności? Wyobrażacie to sobie? Jarosław Kaczyński czule rano całuje kochanka, po czym wychodzi do pracy, gdzie grzmi z mównicy sejmowej jacy to geje są źli i że trzeba żyć zgodnie z nauką kościoła. Potem wraca do domu, kupując po drodze różową torebkę i seksowne stringi.



Ja sobie nie wyobrażam. Taki obraz rzeczywistości wynikałby jednak z wpisu Palikota na swoim blogu. Trzeba przyznać, że ta prowokacja posła PO jest na swój sposób genialna, bo obojętnie co by Kaczyński nie odpowiedział- byłoby źle dla niego. Gdyby zaprzeczył twierdząc, że współżyje z kobietami, posypałyby się gromy dewotów. Gdyby potwierdził, to…biada mu. Prezes PiS na razie sprytnie milczy. Zobaczymy jak długo wytrzyma.

Najbardziej mnie jednak zastanawia jak daleko się posuniemy w obnażaniu prywatności polityków. Marcinkiewicz sam zgodził się ujawnić prawdę o swojej nowej narzeczonej, a potem był bardzo zbulwersowany, gdy zaczęli go śledzić paparazzi. Jarosław Kaczyński wypaplał problemy Dorna z alimentami, Kurski o dziadku Tuska, Tusk o swojej przygodzie z marihuaną, a Kwaśniewski- chorowity jak widzieliśmy człowiek- po prostu złapał jakiegoś wirusa, po którym się niewyraźnie mówi. Córki Tuska i Wałęsy wystąpiły w „Tańcu na miodzie”, czy podobnym programie, a ja się teraz boję, że na taki sam pomysł wpadnie Maria Kaczyńska i trzeba będzie ją oglądać w kusej spódniczce tańczącą do kamer.


Hitlerowcy zajęli kiedyś pewną wioskę. Ustawili wszystkich jej mieszkańców pod murem. Ich dowódca krzyczy do swoich żołnierzy:

- Mężczyzn rozstrzelać, kobiety zgwałcić!

W tej samej chwili przed szereg wyskoczył młody wieśniak i woła:

- Błagam! Oszczędźcie chociaż moją babcię! Ma 80 lat i jest bardzo schorowana!
Za nim wyskakuje staruszka i wali wnuczka po głowie, krzycząc:
- Milcz szczeniaku! Wojna ma swoje prawa!

Tak samo swoje prawa ma życie publiczne. Politycy powinni się z tym pogodzić. Nieludzkim byłoby jednak odmawiać im jakiejkolwiek formy prywatności. Księżna Diana zginęła właśnie przez paparazzi. A ileż było nieporozumień i śmiechu, gdy na jaw wyszły „taśmy Oleksego”, na których ten przechwalał się, że „będzie kur#^ jak brzytwa”.

Bez wątpienia można w ten sposób demaskować hipokryzję jednych lub obalać mity (np. superkatolika i supermęża Marcinkiewicza), z drugiej zaś włazimy już dosłownie do mieszkań (jak zdjęcia podczas opalania bez stanika czy po prysznicu w papilotach robione paniom związanym z lewicą). Kilka lat temu bałem się, że amerykański sen doprowadzi nas na szczyty hipokryzji, jednak wyborcy w Stanach zaskoczyli mnie najpierw wybierając niezbyt rozgarniętego Busha (notabene byłego alkoholika), a następnie Obamę, który przyznał się do zażywania kokainy w młodości. Gdzież mu zatem do tego niewinnego Clintona, który nawet trawką nie mógł się zaciągnąć, a do seksu musiał używać cygar. Biedaczyna mógł się zapisać do Samoobrony, albo chociaż prezydentem Olsztyna zostać. W tym zalewie informacji to ja już naprawdę nie wiem, czy Jarosław naprawdę żyje z kotem, czy Łyżwiński zgwałcił Krawczyk, czy może Leppera, czy prezydent musi pić, czy lepiej żeby wciągał i czy nazwanie przez Wałęsę Kaczyńskiego „durniem” to obraza, czy też ujawnienie tajemnicy państwowej. Ech…

Ciężki to zawód- polityk, lecz cięższy- wyborca.
13.02.2009
dodał: sierpowy
Odsłon: 1163

KOMENTARZE

Brak komentarzy
W Azji występują bardzo rzadkie okazy kobiet?