Tanie bajery, słodkie słówka, przechwalanki, obiecanki, i paplanie o idealnej figurze, wyglądaniu jak modelka, zachwycaniu się nawet najbardziej tandetną rzeczą w ich pokoju, sprowadza Kobiety przy początkowym stadium do ataku śmiechu, przy końcowym do furii. Dość mają tych samych rozmów, na które faceci wcale nie mają ochoty.
Oczywiście jest jeszcze jedna sprawa do omówienia, bo zaraz wszyscy będziemy oburzeni, zadając durnowate pytania w stylu: "a miłość,a gdzie prawdziwe uczucie"??
Każdy szanujący się facet pragnie w życiu spróbować wielu rzeczy. Młody szczeniak, aby podejść dobrą lasencję i zapakować w nią siebie, po pewnym czasie jeżeli nie podejdzie jej bajerami, to nawet nie zmuszając się zbytnio i nie wysilając, powie parę razy: "kocham cię", kupi kwiaty, zje obiad z jej rodzicami, a koniec tego związku dla dziewczyny będzie oczywiście tragiczny. Po paru pchnięciach swojej lubej, zostawi ją dla innej, świeższej panny, której zbyt dużo pierdów nie trzeba wciskać, bo sama na kolana wskakuje. A on odejdzie ripostując: "misiu wybacz,ale nie pasujemy do siebie".
Inny syndrom dotyczy trochę starszego mężczyzny. Kiedy pewne panienki zaczynają rozkwitać, oni jako przedstawiciele gatunku i jako przykładni trzmiele, spijają nektary co rusz z innego kwiatka. I tu również jest kwestia słów: "kocham cię", ale zasadnicza różnica wynika z czasu trwania ich wypowiadania. W porównaniu z pierwszą fazą męskości, druga trwa o parę miesięcy dłużej i może się przeciągnąć nawet do dwu lat. Potem faceci zwykle odchodzą pod takim samym pretekstem jak w przykładzie okresu szczenięcego lub pod przyczyną odpowiedzialności ojcowskiej, której przecież nie są jeszcze w stanie udźwignąć.
Trzecia (i ostatnia) faza dotyczy mężczyzn dojrzałych. Tu mężczyźni są już bardziej doświadczeni. Mają przecież za sobą dwie fazy rzekomego rozwoju w sprawach damsko-męskich, a rzeczywistego w sprawach: "komu zapakować to co mam w spodniach,a komu nie ?". Mężczyzna w fazie trzeciej, to odpowiedzialny mąż, kochający ojciec, wzorowy i namiętny kochanek. To facet Kobiecych marzeń. Zarabia dużą forsę, kupuje prezenty, zabiera dzieci do kina, jest akrobatą w łóżku, a do tego świetnie gotuje i jest miły dla teściowej.
Ta faza trwa najdłużej spośród trzech faz. Od dwu, nawet do dwudziestu, czasami do pięćdziesięciu lat,ale to już rzadkość, naprawdę. Po dwudziestu latach, pięćdziesięciolatkowie odchodzą do innych kobiet, które mają o wiele mniej do zaoferowania umysłowo niż ich obecna żona, ale więcej do podziwiania cielesnego. Zwykle są młodsze i napalone na kasiastych dupków. No i na pewno nie mają dwóch dorastających córek i syna, który zaczyna wynosić kolekcję "PlayBoya" do szkoły. I tu facet nie odchodzi pod różnymi pretekstami. Po prostu pewnego dnia, nie podejrzewając niczego,wracamy do domu, a ich już nie ma. Nie ma nawet karteczki z napisem: "odchodzę, miłego życia". Widzimy się z nimi przy dużym szczęściu dopiero na sali sądowej...
Ale to rzadkość.
Bo oni moje kochane kobietki, to prawdziwe psy, ale nie na suki, jak sami o sobie mówią. Są szczeniakami, które zawsze wracają do swojego pana. Bo gdzie indziej byłoby im lepiej, jak nie u kobiety, która kochała ich całe swoje życie, prała śmierdzące skarpetki i czekała zawsze z ciepłym obiadem na stole. Poza tym, musicie pamiętać, że te Barbie dla których Was zostawiają, to sam lateks, który szybko się ściera, a sylikon przy dłuższym ssaniu sprawia wrażenie toksyn w ustach.
Tak więc moje Drogie Panie, same widzicie, że mają z nami trochę za dobrze, ale kto by nam dawał tyle rozkoszy co oni sami?, no chyba nie my same. :)
KOMENTARZE