Zygzakiem wokół Zyzaka

Zygzakiem wokół Zyzaka Zyzak jest jednym z trójki nieślubnych bliźniaków z gejowskiego związku wikarego z Jarosławem K. Ma jednak wątpliwości kto jest jego ojcem, więc szuka jak największej liczby bękartów w kraju, by się dowartościować. Jego dziadek był Volksdeutschem. 1 listopada pan Zyzak zapala znicze na sedesie. Podobno również pił piwo i sikał na bramę IPN. Mimo, że jest jeszcze prawiczkiem, to posiada nieślubne dzieci z własną siostrą. Jest ochoczo broniony przez męskie prostytutki. Można wręcz powiedzieć, że im imponuje. 



Powyższa teza opiera się na moich własnych badaniach naukowych. Prekursorem tej nowatorskiej metody zbierania danych był niejaki pan Zyzak. Tak jak on, chodząc po wsi i pytając mieszkańców o opinie na temat Lecha Wałęsy ("w okolicach słyszałem od bardzo różnych ludzi relacje"), tak i ja, na podstawie wypowiedzi ludzi, którzy twierdzą, że znają jego życie (źródło poniżej), pokusiłem się o zebranie tych dowodów i wysnucie należytych wniosków. Oczywiście świadków (zgodnie z teorią pana Zyzaka i jego promotora) należy uznać za wiarygodnych, ponieważ można do nich dotrzeć, nie muszę jednak wymieniać ich z imienia i nazwiska. Nie badałem też wiarygodności tychże danych w dokumentach, tym bardziej dokumentach państwowych. Nie robiłem żadnych testów DNA, żeby potwierdzić tezę. Po prostu ta rewelacyjna metoda badawcza tego nie wymaga.

Gwoli wyjaśnienia dodaję tylko, że nie trzeba Wałęsy ani cenić, ani lubić. Jednak gdybym ja napisał swoją pracę magisterską na podstawie subiektywnych opinii kilku ludzi, to mój promotor powiesiłby mnie za cohones na drzewie. Obojętnie jaki by ten Lechu nie był, to ta pseudopublikacja ma na celu zniszczenie jego życia prywatnego, opinii i nawet ma wpływ na postrzeganie go jako katolika. Najłatwiej celować w najbardziej znane osobistości, prawda? Może to jest kara za to, że Wałęsa śmie krytykować Kaczyńskich? Nie wiem jakim cudem pan Zyzak w ogóle się obronił (i to na Jagiellonce!) i jaką czelność ma, żeby to jeszcze wydać w formie książki, zarabiając na tym pieniądze i robiąc „karierę”. Podobno pan Zyzak pracuje obecnie w IPN na kserze, za nasze pieniądze. Czyli... od ksera do bohatera?

Jako puentę zamieszczam zatem inną wypowiedź, pochodzącą z moich źródeł, odnoszącą się do publikacji pana Zyzaka:


JAKIM TRZEBA BYĆ PADALCEM, ŻEBY NA KRZYWDZIE CZŁOWIEKA ROBIĆ KARIERĘ?

11.04.2009
dodał: sierpowy
Odsłon: 1077

KOMENTARZE

Brak komentarzy
Kibice to debile?