Pamięć o zapominaniu historii

Pamięć o zapominaniu historii W niemałą konsternację wprawił mnie artykuł Rafała Ziemkiewicza w „Rzeczpospolitej”. Autor ten krytykuje w nim działania prowadzone przez Józefa Becka, czołowego polskiego polityka okresu międzywojennego, nazywając go nawet ”pierniczejącym dyktatorem”.



Jako nie-historyk (podobnie jak autor), znający temat jako-tako, muszę przyznać Zeimkiewiczowi rację w kilku kwestiach, m.in. niezbyt bohaterską postawę Becka po 17 września 1939 r. Zastanawia mnie jednak jego zdanie na temat naszej obrony przed napaścią niemiecką. O ile w artykule nie czytamy tego wprost, to mam nieodparte wrażenie, że autor z chęcią poddałby państwo bez walki w obliczu zagrożenia, bo lepiej by ono na tym wyszło. - Narody nie mają „honoru”. Narody mają żywotne interesy (...) – napisał dziennikarz.

Pobawmy się więc w takie historical-fiction:
   Niemcy dostają to, czego chciały – korytarz na Pomorzu z autostradą i linią kolejową oraz Gdańsk. Nie wybucha jeszcze II Wojna Światowa. Zamiast tego Niemcy po kawałku zajmują Polskę, jak podczas zaborów, czy też jak postępowały z Czechosłowacją w omawianym okresie. Polacy cały czas chodzą na kolejne ustępstwa wobec coraz bardziej zachłannej i przesiąkniętej nienawiścią III Rzeszy.
   Następnie stopniowa germanizacją Polaków, budowanie u nas machinerii wojennej itd. Zamiast wypadu na Zachód, naziści muszą zaatakować rozdrażniony całą sytuacją ZSRR. Polacy rzecz jasna stają po stronie Hitlera. Wojna, jakiej nikt nie widział. Zachód przygląda się z boku, z mieszanymi uczuciami. Wojska niemiecko-polskie zdobywają Moskwę, gwałcą Stalina i przyczyniają się do powstania największego mocarstwa wszechczasów. „Oś zła” łączy się geograficznie – od Japonii po Włochy. I na tym nie ma zamiaru poprzestać, choć przygotowanie się do następnej wojny zajmie kilka kolejnych lat. Propaganda i totalitaryzm tłumią każdy objaw buntu, Żydzi i Cyganie zostają przerobieni na mydło. Kolejny cel – zajęcie całego terenu Chin...

Starczy? Jest jednak jeden pozytywny aspekt tego scenariusza – całkowicie zmieniają się stosunki społeczne, ludność polska nie przemieszcza się tak, jak w rzeczywistości podczas wojny lub po prostu część Polaków ginie lub zostaje wymordowana. Nikt z nas nie przychodzi na świat. Nie urodzi się również Rafał Ziemkiewicz.

Faktycznie ten pierniczejący Beck mógł postąpić inaczej – przez niego musimy teraz czytać Ziemkiewicza!

23.05.2009
dodał: sierpowy
Odsłon: 945

KOMENTARZE

188.176.0.27 | 986 dni temu
Morfeusz - gdyby jakiś żyd (celowo z małej) to przeczytał, zostałbyś wyklęty przez wszystkich ortodoksów ;)
14.120.160.253 | 986 dni temu
Autor pozwoli...straszne bzdury. Wystarczy popatrzeć jak Polska wyszła na stawianiu oporu. Jesteśmy jedynym państwem które de facto przegrało wojnę
Lech jest królem raperów