Muszę przyznać, że ogromnie rozbawiła mnie rozmowa telefoniczna, mająca na celu zmuszenie mnie do kupna polisy ubezpieczeniowej. Otóż kilka dni temu zadzwoniła do mnie przemiła pani, oczywiście z zastrzeżonego numeru i poprosiła o zajęcie dosłownie trzech minut w celu przekazania informacji na temat oferty jej firmy. Głupi zgodziłem się.
– A... Ale jakiej umowy? Przecież pani mi miała tylko przedstawić ofertę.
- No właśnie przedstawiłam, więc pozostaje mi tylko wysłać kuriera w celu podpisania umowy.
- Ale ja nic nie rozumiem z tego, co pani mówiła.
- Nie szkodzi. Wyślę do pana kuriera, podpiszę pan umowę i wtedy będzie mógł pan do mnie dzwonić, w celu uzyskania dalszych informacji.
- ??? Czyli dowiem się szczegółów dopiero gdy podpiszę umowę??? – tu zasłaniam na chwilę słuchawkę, nie wytrzymując ze śmiechu.
- No mogę poświęcić panu jeszcze chwilkę i odpowiedzieć na pańskie pytania, skoro pan nalega.
- Na ile czasu podpisuje się umowę?
- Sam pan sobie wybiera czas, przez jaki polisa będzie obowiązywać. Jeśli nie wypowie pan umowy po dwóch latach, to automatycznie zostanie ona przedłużona.
- Aha. Czyli podpisuję na dwa lata?
- Nie. Podpisuje pan na dowolnie wybrany przez siebie okres.
- Dowolnie wybrany, czyli na minimum dwa lata?
- Te dwa lata to tylko okres minimalny – wydusiła wreszcie. - Pan podpisuje na dowolnie wybrany okres.
- Ale dlaczego pani mi mówi, że dowolnie wybrany okres, skoro ja muszę to podpisać na co najmniej dwa lata? Mnie interesuje umowa góra na rok.
Tu następuje kolejna chwila ciszy... Odechciewa mi się kontynuować tej żałosnej rozmowy, ponieważ żal mi i tej pani i siebie. Ona jednak nie daje za wygraną: - Ale taka polisa jest panu wręcz niezbędna! Poda mi pan po prostu adres i wyślę kuriera.
- Niestety muszę zrezygnować z tej oferty. Interesuje mnie góra jeden rok. Przykro mi.
Po co najmniej 20 sekundach ciszy w słuchawce... Pada już tylko desperackie, acz już bardziej stanowcze: - Poda mi pan ten adres. Wkrótce przyjedzie kurier.
Odpowiadam więc bardziej stanowczo, kończąc rozmowę.
Podsumowując: Polecam wszystkim rozmowy z tele-sprzedawcami, w celu poprawienia humoru. Naprawdę polubiłem to zajęcie. Gwarantuje też, że najwięcej radości sprawi nam odpowiedź na zadane przez nas pytanie: „Skąd ma pani mój numer?”.
KOMENTARZE