Ostatnio zaczęłam co raz bardziej zaczęłam zastanawiać się, dla kogo jest portal: "nasza-klasa" ? Początkowa idea była taka: nawiązujemy kontakty z kolegami lub koleżankami ze szkolnej ławy. Pamiętam, że nawet mnie nie zdziwiło, gdy pośród naszych "znajomych z klasy", zaczęły pojawiać się inni znajomi - z pracy, kościoła czy podwórka. Jednak to, co stało się później i dzieje się teraz, skłoniło mnie do napisania tego artykułu.
Tak naprawdę szybko staliśmy się świadkami "przemiany" jednej z najczęściej odwiedzanych stron internetowych. "Portal dla ludzi z klasą" stał się portalem, ale dla ludzi z kasą ... Zdjęcia, które zamieszczali nasi znajomi, (a może nawet i my sami), wielokrotnie informowały innych: o nowym samochodzie, o działce pod Markami, o skuterze syna, którego dostał w prezencie na I Komunię Świętą (za moich czasów były zegarki). Równocześnie zaczęliśmy prześcigać się, kto z nas ma więcej znajomych, dłuższą listę komentarzy pod zdjęciami, ile otrzymał prezentów. Odnoszę wrażenie, że "nasza-klasa", opętała większość polskiego społeczeństwa. Moderatorzy przecież bardzo starali się, aby dogadzać swoim użytkownikom. Wprowadzali nowe opcje: dodawanie zdjęć - zwiększanie limitu, obserwowania tych, którzy podglądali nasz profil, itp. Po raz pierwszy głośno zrobiło się wtedy, gdy "zarząd" naszego portalu, wymyślił sobie: pobieranie opłat za informację, kto oglądał nasze konto. Wtedy większość z nas poczuła, że miarka się przebrała. Czuliśmy niesmak i zwyczajnie nam się to nie podobało. Kilkunastu moich znajomych, na znak buntu - usunęło swój profil.
Ale co z tego ? Ilość zalogowanych "klasowiczów" jest tak ogromna, że nie odczuliśmy spadku popularności naszej strony. Wręcz przeciwnie. Co raz częściej można natknąć się na konta fikcyjne. Kolejna Doda czy Małgorzata Foremniak nie wywołują u nikogo już żadnego wrażenia. Nihil Novi, że mamy w znajomych Avrile Lavigne czy Feela. Oprócz vipowskich zaproszeń, zostaliśmy narażeni na kontakty z ludźmi, których nie wiedzieliśmy nigdy z życiu, a którzy proponują nam obniżenie naszego kredytu lub darmową sesję zdjęciową do gazety … Być może ktoś faktycznie z tego skorzystał i dziś jest twarzą gazetki dla dorosłych, albo co gorsza jest szczęśliwym posiadaczem „niezbędnej” do funkcjonowania pościeli antyalergicznej …
Wielokrotnie śmiałam się z tych, którzy płacą za wirtualne prezenty, polecają profile, albo mają 900 znajomych, aż w pewnym momencie zorientowałam się, że ja sama reprezentuję ogół, do którego chcą należeć wszyscy. Miałam wtedy chyba 8 zdjęć, 550 znajomych i 10 prezentów na swoim koncie. Poczułam się dziwnie, tym bardziej, że w znajomych miałam osoby, które znam osobiście. Jednak coś we mnie pękło, usnęłam konto , ale … postanowiłam założyć nowe. Doszłam do wniosku, że łatwiej będzie stworzyć nowy profil niż usuwać 300 znajomych „ze znajomych”. Jak to moja koleżanka z pracy powiedziała: „no Sylwia, teraz będzie u Ciebie ostra selekcja, mam nadzieję, że się załapię :)”. Być może tak to właśnie wyglądało, ale ja sama doszłam do wniosku, że przecież ja nie wiem nawet, co Ci ludzie teraz robią, gdzie są i czym zajmują się na co dzień. Nie trzeba było długo czekać, na kolejną „perełkę” funkcjonalności tego portalu. Dziś możemy poczuć się jak na wyborach miss/mistera internautów … Wyłączyłam tę opcję, ale aż boję się pomyśleć, co będzie się działo za miesiąc. No właśnie … co ?
KOMENTARZE