Reklamom internetowym mówimy „Won!”

Reklamom internetowym mówimy „Won!” Oprócz dzieci neo, PoKeMoNooff i innych wybryków natury, najbardziej wkurzającą rzeczą są... reklamy.

Internauta też człowiek, więc wkurzyć się może. A nie ma w sieci nic bardziej denerwującego niż rozłażące się po całym ekranie cholerne reklamy damskich antyperspirantów i innych badziewiastych rzeczy, o których istnieniu nie chcesz nawet wiedzieć. Chamstwo reklamodawców szerzy się coraz bardziej.

Najłatwiej zaobserwujesz tę subtelną zmianę, gdy spędzisz więcej niż minutę na szukaniu krzyżyka, który wyśle reklamę w świński niebyt. Poza tym nie zapominaj, że krzyżyki już dawno dostały nóżek i coraz chętniej spieprzają z jednego miejsca na drugie, bylebyś ich nie złapał. Jeśli wkurza Cię ta zabawa w kotka i myszkę, to witamy w klubie - nas też to, delikatnie mówiąc, wyprowadza z równowagi.

Taką samą zmorą są reklamy dźwiękowe. Wyobraź sobie, że właśnie wykonujesz swój codzienny rytuał z przeglądaniem pierdyliona aktywnych zakładek. Na jednej z nich włącza się spam i słyszysz nagle ryczenie krów i pianie koguta, które doprowadzają Cię do szału. Co zrobić w takiej sytuacji? Szukać na każdej z nich, biorąc pod uwagę fakt, że nie zawsze reklamy widnieją na samej górze? Nie, nie, nie! Żaden internauta nie będzie na tyle cierpliwy! A więc tak, dobrze się domyślasz! Jedynym rozwiązaniem będzie wyłączenie wszystkiego w jasną cholerę i gratisowa wiązanka puszczona na głos, nawet jeśli usłyszą ją sąsiedzi!

Właściciele stron już się wycwanili i próbują na tym zarabiać. W zamian za mikropłatności rzędu dziesięciu zeta (nie oszukujmy się, taka forsa na fonie to prawdziwy skarb!) oferują wyłączenie denerwujących reklamówek. W takiej sytuacji nie wiemy nawet, czy lepiej się śmiać, czy płakać.

05.11.2010
dodał: Shi
Odsłon: 335

KOMENTARZE

Brak komentarzy
Golden Line to kicz