Choć tak naprawdę ciężko w to uwierzyć. Gdy widzisz spaloną solarą blondi w kusych, różowych i obciachowych fatałaszkach – też masz do czynienia z kobietą.
Aczkolwiek stanowi to pewną obrazę dla zwyczajnych dziewczyn, które nie upiększają się na siłę, w efekcie wyglądając jak strach na wróble, koszmar z Ulicy Wiązów i koszmar minionego lata w jednym. Kiedy widzę taką laskę, która tipsy ma nie tylko na paznokciach u dłoni, ale i u stóp, to autentycznie chce mi się rzygać. Zastanawiam się, gdzie ona była, gdy rozdawano mózgi? Pewnie stała w kolejce po kształtny tyłek... Brak słów.
Utwierdzam się wtedy w przekonaniu, że o wiele lepiej mieć we łbie prawdziwy intelekt, a nie sraczkę złożoną z tego, „co ja dziś na siebie włożę?”, „Zbysio chciał, żebym zrobiła mu loda, zgodzić się?” albo „Skończyła mi się platynowa farba do włosów, muszę lecieć do hipermarketu”. No ludzie, jakim kosztem chcecie się podobać innym? Co z naturalnością? Przecież to już z kilometra widać, że z kimś takim nie ma sensu się zadawać, bo w środku tak głośno grzechocze, że słychać to nawet w jądrze Ziemi!
Naprawdę, czas spojrzeć prawdzie w oczy i... obudzić się, zejść z chmur! Faceci nie chcą tępych lasek z ilorazem inteligencji pantofelka, lecz mądrych kobiet, z którymi można porozmawiać. I nie, nie mam tu na myśli gadki o zakupach, solarium, kosmetyczce i wyprzedażach, lecz prawdziwą, wartościową rozmowę, z której można coś wynieść. Dziewczyny – opamiętajcie się, zanim zostaniecie na dobre zaszufladkowane!
KOMENTARZE