Co nowego u niebezpiecznych czubków?

Co nowego u niebezpiecznych czubków? Zdrowie psychiczne jest priorytetem, nie jeden wolałby mieć raka niż stwierdzoną schizofrenię maniakalno-depresyjną. A może w rzeczywistości nie leczą się ci, co powinni?

Poszukując w sieci dziwnych przypadków medycznych, natknęłam się na post jednego takiego, który wyszedł z kwitkiem od lekarza, gdyż ten nie wiedział co pacjentowi dolega. W takim przypadku delikwent postanowił zaczerpnąć opinii ludzi całkowicie przypadkowych, umieszczając post na temat swych dolegliwości na jednym z for. Napisał tam czarno na białym, że owszem był kilkanaście razy w szpitalu psychiatrycznym, ale tam stwierdzali po prostu uzależnienie [benzodiazepiny, którymi leczył go jakiś nieznany znachor]. 

Wzywano do niego karetkę z różnych powodów: bo pociął sobie ręce żyletką, ot tak, bez uzasadnienia, malował różne rzeczy na ciele i wcielał się w mistycznych bohaterów - rzucał klątwy na innych, czarował, ale wiedział doskonale co robi i że to nie jest prawdziwe. Podczas zarywania lasek, obrażał je, wyzywał, świadomie, robił to nie mogąc powstrzymać bluźnierczego słowotoku.  A najciekawsze jest, że całkowicie zdrowiał po przywiezieniu na oddział. Poza tym, kolo miał swój świat i swoje kredki. Nowo poznanym ludziom mówił, że jest studentem medycyny, kiedy to obok studenta nawet nie stał, kłamał, że jest bogaty, nowoczesny, czego to on nie ma itd. Bał się ludzi, doświadczał derealizacji, znęcał się nad swoim psem, siedział non stop przed komputerem i na koniec wpisu dodał, że właściwie to on już nie wie, czy to, co napisał jest prawdą czy kolejnym halunem..

Idąc tropem tego postu, znalazłam kolejny, tego samego autora. Otóż wspomniał on, że trafił do lekarza, który stwierdził u niego marskość wątroby! Uradowany, że "nie jest chory psychicznie", poleciał do specjalisty po dalsze instrukcje. W przychodni specjalistycznej pokiwali głowami i odesłali go do kardiologa z powodu rzekomego migotania przedsionków, tam skwitowali poprzednie diagnozy i kazali uzupełnić niedobory...W ostateczności pacjent trafił po raz kolejny na oddział psychiatryczny z powodu uzależnień i zaburzeń osobowości...

Cóż, kolejny zawiły przypadek medyczny. Zapewne tylko House by zaradził. A więc, w pełni świadoma swoich słów pragnę ze szczerego serca oświadczyć, że u czubków nic nowego. Tak jak nie znali się na medycynie, tak dalej ich główną specjalnością jest wypisywanie długoterminowych zwolnień oraz nadających się do podtarcia dupy recept;] 

szacun i zdrówka życzę...

12.12.2010
dodał: mEg
Odsłon: 519

KOMENTARZE

Brak komentarzy
Dziwki się szanują....