Polska w pełnej krasie - nic dodać, nic ująć. A podobno wciąż funkcjonuje: „Nie życz drugiemu, co tobie niemiłe”. Cóż, Polacy chyba o tym zapomnieli.
Zwłaszcza homo katolus, którzy nie odpuszczą żadnej człekokształtnej istocie braku wiary w Boga. Prędzej zorganizują nowe krucjaty, ponabijają niewiernych na kołki albo spalą ich na stosach za szerzenie herezji.
Taki Nergal, chociażby. W Boga nie wierzy i oficjalnie obnosi się ze swoim stanowiskiem. Nic dziwnego, skoro mamy (podobno) wolność słowa w tym chorym kraiku. Choruje też na białaczkę. Jest (u)znanym muzykiem, którego uwielbiają ludzie na całym świecie - życzą mu szczęścia i powrotu do zdrowia. A jak to jest z Polakami? „Ty brudasie!”, „Jakbym mógł, to sam bym cię zatruł”, „Zdechnij w końcu!”. Ręce opadają, prawda? Szczęka z hukiem opada na ziemię?
Komentarz jest chyba zbędny, ale i tak chętnie ocenię stanowisko tych osób. Co z tego, że chłopak nie wierzy!? Osobiście nie widzę w tym nic złego. Ale według katoholików jest to już jak najlepszy powód do tego, by umarł śmiercią męczeńską i zasilił szeregi piekielnych demonów, smażąc się w kociołku ze swoją nielubianą przez moherowe dewotki i ich przedstawicieli narzeczoną. Homo katolus w swoich zimnych kalkulacjach jakoś pomijają fakt, że przede wszystkim Adam Darski jest człowiekiem i zasługuje na to, by żyć.
Tymczasem wychodzi na to, że w Polsce jego życie jest gówno warte, bo nie chodzi co niedzielę na mszę i nie zasila budżetu kościelnych pedofilów, których ostatnio sporo się namnożyło. Kolejny powód, by wstydzić się za własnych rodaków? Jak najbardziej.
KOMENTARZE