Robert jest miłośnikiem stania w ulicznych korkach, prawdopodobnie jedynym w mieście, które jest zapchane coraz bardziej przez coraz to nowych nabywców aut.
Kierowców coraz bardziej nerwowych, bo przepustowość ulic zmniejsza się tak prędko, jak zwiększa się zdolność kredytowa obywateli. Robert słucha muzyki i popatruje z zadowoleniem na kierowców, wiercących się, odpalających niecierpliwie papierosy, bębniących palcami po kierownicy, trąbiących beznadziejnie i bez sensu, wychylających głowy przez okna swoich nowych wozów, rozglądających się na wszystkie strony, jakby szukali możliwości ucieczki, lub skrótu.
Bo przecież kurwa nie po to kupowali nowe auto, żeby do chuja pana stać w jebanym korku i wolniej się poruszać, niż kurwa na rowerze! Jakby se chcieli pojeździć na rowerze, to by se kurwa jego mać kupili pierdolony rower! Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że za cenę tej bryki, to by mogli se kupić w chuj rowerów, fabrykę całą! No kurrrrwa niechże się coś ruszy wreszcie, bo ich kurwica weźmie.
KOMENTARZE