Pod koniec października tłumy dzieciaków cudacznie poprzebieranych za potwory (i nie tylko) wychodzą na ulice miast i grożą każdej napotkanej osobie: „Cukierek albo psikus!”.
I znajdzie się niejeden pejs, który owych przebierańców przegoni niczym owczarek swoje owce na pastwisku. Co prawda to prawda: Polacy mają tendencję do przejmowania zagranicznych zwyczajów (skądś się przecież wzięły durne Walentynki!), ale… to święto głównie dzieci. Nie żebrzą po domach, żebyście dali im kasę na nowe dżinsy. Zależy im tylko na dobrej zabawie w godzinach, w których nadopiekuńczy rodzice zazwyczaj każą im kłaść się do łóżek. U licha, zbierają cukierki!
Nigdzie, w żadnym innym kraju, nie ma z tym świętem problemów. Tylko w Polsce, w której najwyraźniej rządzi gatunek homo katolus. Dlaczego tak mówię? Ano dlatego, że dla nich Halloween to dzieło Szatana i trzeba mu zapobiegać. Taka mentalność wręcz nas dobija, bo chwilami debilizm Polaków-dewotów sięga absolutnego zenitu. Z pewnością to nasze zgrzytanie zębami tworzy tsunami na Oceanie Spokojnym właśnie z tego powodu. I nic w tym dziwnego, bo dorośli, podobno dojrzali ludzie przeganiają dzieciaki poprzebierane za Cullenów i inne dziwadła, wyzywając ich od żebraków. Bo szkoda im kilku głupich raczków! Najchętniej jeszcze by policję wezwali, a przygłupim ich zdaniem rodzicom odebrali prawo do opieki nad dzieckiem.
Moi drodzy Polacy! Powoli wyrastamy na perełkę wśród innych państw - nie dość, że jesteśmy krajem nienawiści, to na dodatek absurdu i głupoty. Wstyd się przyznawać skąd pochodzimy!
KOMENTARZE