Mam wrażenie, że członkowie partii rządzących budzą się rano, piją kawę i czytają sondaże. Później wstają i zbierają się do pracy, czyli do sejmu i wykonują wolę ludu.
Aby ciągle być na topie i przy korycie, trzeba podejmować popularne decyzje. Takie, po których sondaże poszybują wysoko w górę. Żadna tam podwyżka! Powinna być obniżka!
Przykładowo, po podniesieniu podatku VAT, popularność PO pada na gębę. Ale, zapewne premier ma to w dupie i zwala na zło konieczne. Prezydent milczy, bo taka jest jego rola.
Warto też, by poseł dał się złapać, niby przypadkiem, brukowcowi, w gaciach na plaży. Sondaże w górę lecą jak oszalałe. Bo poseł to fajny gość, który opala się w slipach, tak jak my, a nie w kombinezonie. Cudo.
Poseł to Polak, a Polak nie kaktus. Pić musi. Więc, o ile nie siedzi wtedy za kółkiem auta, a da się złapać na spożywaniu, społeczeństwo się zachwyca. No bo poseł jest taki jak on. Pije i jest ludzki.
Pamiętny przechlany ryj prezydencki, nie przysporzył się do upadku Kwaśniewskiego. Ba, nawet sondaże poszły w górę. Niby takie społeczeństwo było oburzone, a jednak do dziś funkcjonuje określenie „ choroba filipińska”. A były prezydent cieszy się wielkim uznaniem w Polsce i na całym świecie.
Tak więc afera małpkowa w sejmowej restauracji jakoś przeszła w niepamięć bez żadnych konsekwencji. Dziwi mnie tylko fakt, że normalny Polak może pić półlitrówki, a poseł tylko szczeniaki.
Poseł, aby utrzymać się przy korycie patrzy na te sondaże i je analizuje. Jak spada poparcie jakieś partii, to w dupie mam macierz i przenosi się do topowych partii.
Tak więc praca posła polega tylko na tym, żeby trzymać rękę na plusie i nie dać się odciągnąć od koryta. Jeśli choć na chwilę straci czujność, może już nie mieć powrotu.
KOMENTARZE