Zawsze zastanawiał nas ten ciekawy temat...I oto z pomocą przychodzą nam jak zwykle ukochani naukowcy
Naukowcy z Wielkiej Brytanii i USA rozpracowali fenomen światełka w tunelu, który często uważany jest za dowód istnienia życia pozagrobowego. Specjaliści twierdzą, że mózg umierających ludzi ma podwyższoną aktywność elektryczną.
W ciągu trzech lat analizowano stan półtora tysiąca pacjentów, którzy przeżyli śmierć kliniczną w rezultacie zatrzymania akcji serca w czasie operacji. Na suficie w salach operacyjnych były rozwieszone rysunki. Naukowcy przypuszczali, że po powrocie do życia pacjenci będą mogli je opisać. Byłoby to dowodem na to, że umierająca świadomość rzeczywiście ciągle pracuje.
Eksperyment pokazał, że wszystkie opisy tego, co człowiek zobaczył będąc w stanie śmierci klinicznej to halucynacja, która pojawia się w rezultacie pracy komórek mózgowych.
Co więcej, okazało się, że takie niezwykłe odczucia ma jedynie mały procent ludzi. Można to wyjaśnić podwyższeniem elektrycznej energii, powstającej gdy komórkom mózgowym brakuje tlenu. Gdy krążenie krwi zwalnia, a poziom tlenu we krwi spada, komórki mózgowe wysyłają ostatni elektryczny impuls. Impuls ten rozprzestrzenia się po całej powierzchni mózgu, co może być powodem dziwnych doznań.
Uczeni wypowiedzieli się już wcześniej na temat światełka w tunelu.
Halucynacja ta może być przejawem psychozy toksycznej, która ma miejsce, gdy organizm ludzki wytwarza truciznę przed śmiercią. Umierający człowiek najdłużej zachowuje zmysł słuchu, ponieważ obszary mózgu, odpowiadające za zmysł wzroku i aktywność ruchową przestają funkcjonować wcześniej. Właśnie dlatego chory znajdujący się na granicy śmierci, słyszy głosy.
Przed śmiercią widzimy przed oczami całe nasze życie, ponieważ obszary mózgu wygasają po kolei, zaczynając od nowszych struktur mózgu a kończąc na starszych. W procesie powrotu do życia pamięć człowieka w pierwszej kolejności przywołuje najgłębiej ukryte „obrazy”, które są silnie nacechowane emocjonalnie.
KOMENTARZE