W życiu trzy rzeczy są pewne. Narodziny, śmierć i podatki. Chociaż można coś i z tym wykombinować.
Są sposoby, by unikać płacenia podatków. Sprytem wykazali się Grecy, którzy, aby nie dzielić się z fiskusem ciężko zarobionymi pieniędzmi, swoje luksusowe apartamenty urządzają w niedokończonych budynkach. Unikają wówczas opodatkowania z tytułu nieruchomości. Bo dopóki nie mają zrobionego odbioru robót budowlanych, dopóty mogą sobie mieszkać tam za darmo ile chcą. I tak pławią się w bogactwie, śmiejąc się kontrolerom skarbowym prosto w twarz. A że z sufitu wystaje jakiś kabel….to nikomu nie przeszkadza.
Co bardziej pomysłowi Włosi podpływają po odbiór zasiłków socjalnych wynajmowanymi jachtami. Nie mają meldunku, nie mają majątku, wiec kasa się należy. Nie płacą podatków, bo nic nie mają. No i oczywiście nigdzie nie pracują. A że maja tam gdzieś na lewo wykołowane pieniądze, to już inna sprawa.
A jak to wygląda u nas? Polska jest na 102 miejscu w rankingu krajów, w których system podatkowy jest przyjazny obywatelom. Wzięto pod uwagę przejrzystość przepisów, czas załatwiania formalności, łatwość płacenia podatków i ich ilość. Wyprzedzają nas między innymi Kambodża, Bahrajn, Etiopia i Timor Wschodni.
Naszego systemu podatkowego nie rozumieją nawet urzędnicy fiskusa, których 65 % decyzji podjętych w 2009 roku zostało obalonych przez sąd. Są jednak sposoby na utarcie nosa państwu i nie płacenie podatków.
W Polsce co dziesiąty podatnik wezwany przez Urząd Kontroli Skarbowej bez żadnego zażenowania przyznaje się do uprawiania prostytucji. Polski system prawny zakazuje jedynie sutenerstwa i stręczycielstwa. Jeśli ktoś puszcza się na własny rachunek, nie łamie prawa. Oczywiście jest to nie opodatkowane. Mało tego można sobie pod urząd skarbowy podjechać mercedesem, żeby powkurzać trochę biednych urzędników. I nie mogą nam nic zrobić.
Ale jak tak w oczy pokole trochę jakąś biurwę, to zacznie się czepiać. Będzie nam chciała udowodnić, że nie jesteśmy dziwkami i żigolakami, tylko porządnymi obywatelami RP. I tu ją mamy. Trzeba się dobrze do rozmowy przygotować. Będą się pytać o listę klientów, rachunki za hotele, za gadżety erotyczne, prezerwatywy itd. Więc trzeba sobie skołować kilku znajomych, z którymi niby uprawiamy seks za pieniądze. Trzeba sobie wziąć jakiś rachuneczek za np. 100 gumek. Pójść do sexshopu i sprawić coś fajnego, oczywiście z dowodem zakupu. Jak będą się wgłębiać w szczegóły, zawsze możemy powiedzieć, ze pijemy tak mocno, bo nienawidzimy naszej pracy i niezbyt dużo pamiętamy. Uwaga, by nie powiedzieć, że ćpamy, bo to już jest karalne. A chlanie nie. No to, drodzy Polacy, do dzieła! Zbliża się termin składania zeznań podatkowych. Układajmy sobie scenariusz puszczania!
KOMENTARZE