Hity PRL

Hity PRL Dzisiejsi trzydziestokilkulatkowie spoglądają z wielką nostalgią wstecz. Przyjrzyjmy się hitom PRL.

Pełnoprawnym środkiem płatniczym w podstawówkach była…historyjka z gumy Donald. Służyła ona do płacenia między innymi za plakaty z Dziennika Ludowego , a dla bogatszych z Brava. Fenomenem tej gazety było to ,że nikt nie posiadał jej w całości. Przemycone z zachodu gazety, natychmiast zostawały pocięte na mniejsze lub większe części.

Pamiatacie mleko w tubce? Niezwykle słodkie , gęste i nie do zjedzenia w całości na raz. Kto miał pieniądze udawał się do  sklepu firmowego w  mleczarni, bo w normalnych sklepach na półkach stał jedynie ocet. Dzieci lubiły też  mrożone truskawki w kubeczkach , obowiązkowo wcześniej rzucanych kilkukrotnie o murek szkolny w celu zmiękczenia zawartości.

 Najlepszymi cukierkami były tabletki na ból gardła Acron. Niezbyt słodkie, o lekko cytrynowym smaku i do ssania. To były ich główne cechy. Mało istotną było to ,że leczyły anginę. Nikt wtedy nie znał terminu „ przedawkowania leku” , więc jadło się tyle ile się chciało.

Z wielką nostalgią wspominamy  Vibovit, mleczko w proszku lub oranżadę w proszku, zwaną tylko i wyłącznie „orężądą”. Nieznane są przypadki wypicia tych produktów. Po prostu maczało w nich język rozkoszując się efektem musowania. Do picia służyła „orężada” w szklanej butelce z gigantycznym porcelanowym kapslem lub  ta w woreczku z gratisową słomką.

Warto też wspomnieć o kultowych lodach Bambino. Już w sklepie pani dzieliła je nożem na pół i wręczała 2 drewniane patyczki. Jednak najbardziej pożądanymi lodami były Familijne. Miały trzy smaki: biały, różowy i beżowy.

Coca cola, czy też Pepsi były marzeniem każdego dziecka. Po sporadycznym spożyciu, butelki i puszki były pieczołowicie przechowywane i eksponowane na półkach meblościanki.

Większość z nas miała też swojego własnego jamnika. I wcale nie chodziło o psa, a o magnetofon kasetowy. Najbardziej wzięte były te marki Wilga, Grunding. Claudia była już luksusem. Ważną cechą tych kaseciaków było to, że chodziły na baterie i mogliśmy je nosić ze sobą dla szpanu na podwórko.

Nasze mamy używały do kąpieli płyn o zapachu zielonego jabłuszka, myły się słynnym mydełkiem Fa i używały lotionu do włosów i termoloków.

Ojcowie  jeździli rodzinnymi autami marki fiat 126 P, które odpalało się na kija i naprawiało się bez mechanika. Wystarczyło je kopnąć.

 

Dziś dzieci i młodzież mają wszystko. Nie doceniają zapachu pomarańczy, smaku czekolady. My skakaliśmy w gumę, bawiliśmy się w klasy, a dzisiaj rozrywką jest gra na komputerze lub zaćpanie z kolegami. I jak tu ma się nie kręcić łza w oku?

 

 

19.03.2011
dodał: babajaga
Odsłon: 1507

KOMENTARZE

Brak komentarzy
Czy na pewno o czyms nie zapomniałeś?