Katania - miasto i port we Włoszech, w regionie Sycylia, w prowincji Katania, u podnóża Etny. Wg danych na rok 2004 gminę zamieszkują 306 464 osoby, 1702,6 os./km
W ramach tego wikipedystycznego wstępu chciałem rozpocząć mój raport porównawczy na temat skrajnej mentalności narodowej.
Miasteczko małe i duże z pewnych punktów widzenia, jednak w tym wypadku w tą pierwszą stronę porównanie będzie bardziej obiektywne. Umownie przyjmując średnie zaludnienie tego miasta, nie zdajemy sobie nawet sprawy jak wiele się tam ostatnimi czasy wydarzyło. Kilka tygodni temu pochodząca stamtąd Miriam Leone (nie mylić z panią o dwuznacznych genitaliach) zdobyła tytuł najpiękniejszej włoszki i choć niekoniecznie się z tym zgadzam to o gustach się nie dyskutuje (choć czasami wypadałoby...). Tamtejsza drużyna piłkarska, która jeszcze dwa lata temu grała w drugiej lidze, szczyci się teraz prowadzeniem w tabeli ekstraklasy. Żeby tego było mało, pewien jak dotąd anonimowy człowiek wygrał tam niedawno 100mln euro! tak EURO, OJRO, JURO jak kto woli fakt jest faktem - waluta o aktualnym kursie przeciętnym 3.85zł za sztukę.
Weźmy do ręki kalkulator i otrzymamy tym samym prawie 400 milionów złotych! Czymże jest te "skromne" 30 milionów, które zdarza się u nas czasem w kumulacji? Podzielone jeszcze na ogół przez kilku panów, którzy następnie dzielą to na siebie i rząd otrzymując jedynie 50% kwoty podzielonej przez kilku? Dajmy przykład - niech wygrają 3 osoby i niech trafią te zagubione w czasie i portfelu 6-ki dzieląc skumulowane 30milionów na 3 sztuki po 10. Każdemu po odjęciu podatku zostaje nadal 5 milionów na głowę. Do czego zmierzam? Do ustalenia jakiejś górnej granicy w tych całych bzdetolotkach! Bo dajcie spokój 5 milionów? Na nasze polskie warunki to ekskluzywne mieszkanie, albo ładny duży dom i do tego nowiutki samochód. Przy zatrudnionym doradcy finansowym, to prawidłowo ulokowane w inwestycjach pieniądze zapewniające przyszłość dla dzieci, a nawet dzieci ich dzieci! Dlaczego więc tak wielkie kumulacje? Żeby podzielić się z rodziną? A znajdźcie mi człowieka już niekoniecznie Polaka, który odda tak o dla swojej babki, ciotki, mamy? 5 milionów? Czy nawet milion?
Ludzie nie powinni rzucać się na pieniądze, ani rozdawać ich komu się da, bo nie każdy jest wystarczająco mądry na to, żeby taki kapitał posiadać. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że im bogatsi jesteśmy tym bardziej (wbrew pozorom) nasze życie jest uciążliwe.. Wieczne propozycje ze strony firm ochroniarskich i ludzi oferujących współprace o której nie mamy na ogół zielonego pojęcia, to pestka w porównaniu z np stałym zagrożeniem życia i wcale tutaj nie przesadzam! Przecież żyjemy w Polsce.. tutaj każdy dowiaduje się na drugi dzień kim jesteś i co masz w portfelu, czy wygrałeś w lotka milion czy złotych 5 pomimo ochrony danych osobowych. Masz dzieci ? Żonę? Psa? Licz się z tym, że każdego dnia mogą oni paść ofiarą porwania, szantażu lub wyłudzeń. Baaa... możesz być to nawet Ty! Ty, który wcześniej olewając troskliwych panów w czarnych garniturach dopuściłeś do takiej tragedii (fakt faktem oszczędzając dużą część wygranej bo w tym wypadku niestety cena ustala rynek). Ci panowie ubolewając nad Twoją dezaprobatą mogliby teraz wyśmiać się Tobie w twarz a Ty spoglądając na nich otumanionym wzrokiem musiałbyś z pokorą wysłuchać ich irytującego i wyklepanego na błahe stwierdzenia "a nie mówiłem" ostatecznie ze strachu godząc się na współprace.
Tak czy inaczej... Zmierzam do jednego - porównania reakcji poszczególnych narodowości. Wiadome jest nam z autopsji, że rzadko można spotkać sąsiada, który cieszy się z naszego szczęścia i z uśmiechem na twarzy akceptuje to, że żyjemy lepiej niż on. Zawiść wydaje się być naszą cechą narodową i choć to smutne, to każdy choćby nie wiem jak się wypierał ma ją w sobie i uskutecznia jednakże w różnym stopniu w odpowiednich sytuacjach.
W Katanii zorganizowano imprezę, wszyscy mieszkańcy cieszyli się z wygranej szarej osóbki, którą mijali nie raz mówiąc pokornie "dzień dobry" i nie zdając sobie sprawy z tego, że to właśnie ona sprawi iż Katania niebawem przejdzie do historii. Cieszyli się cudzym szczęściem gratulując wygranej i satysfakcjonując się niekwestionowanym (choć przypadkowym) sukcesem ich miasta. U nas byłoby to nie do pomyślenia. Na dzień dobry powstałaby koalicja anty nowobogacka wylewająca wszelkiej maści brudy na niczemu winnego osobnika, któremu po prostu się poszczęściło. Jeśli ktoś by już jakimś cudem mu pogratulował, to w głębi ducha licząc na skromną darowiznę, lub tworząc sobie w ten sposób swego rodzaju zaplecze finansowe. Nadużywana uprzejmość stanowiłaby tu podporę fałszywej przyjaźni dając jej pozornie wiarygodność. Oczywiście zdarzają się ludzie wyjątkowi ale jak to bywa z wyjątkami... potwierdzają jedynie przynależną regułę.
Podsumowując jesteśmy nie tylko sto lat za Murzynami w kwestii gospodarczej, ale także mentalnej i obawiam się, że dużo jeszcze czasu minie zanim uda się światu nas "uczłowieczyć". Zwycięzcy gratulujemy wygranej, a "Katańczykom" gratulujemy nie tylko zwycięzcy, ale przede wszystkim charakteru, bo nie ma w życiu większej wartości niż wartość naszej osobowości.
KOMENTARZE